Jak popsuć dzieci na placu zabaw.

Plac zabaw numer 1

 

Za biegającym po placyku chłopcem podąża młoda wesoła kobieta. Z jej rozmów z innymi mamami wynika, że mały ma 14 miesięcy. Chłopiec jest bardzo szybki, co jakiś czas uderza się o huśtawki, czy drabinki, ale nie płacze, tylko zasuwa dalej. Wpada w krzaki, za chwile wspina się na ławkę. W pewnej chwili kobiecie udaje się go złapać- nie wiem czy chce nałożyć mu czapkę, czy poprawić skarpetkę. Chłopiec uderza kilka razy swoją mamę po twarzy. Kobieta śmieje się nerwowo i zaczyna zwracać dziecku uwagę. Ono jednak już nie słucha, wyrwa jej się z rąk i podbiega do Helenki. Zatrzymuje się kilka centymetrów od Heli. Nadbiega mama i mówi: Uderzysz dziewczynkę [nerwowy śmiech], uderzysz ją, tak jak mi przyłożyłeś…
Słowa mają moc
Co usłyszało to dziecko? A może inaczej… czego nie usłyszało?
Nie usłyszało, że
trzeba być ostrożnym w stosunku do innych, zwłaszcza młodszych dzieci, że trzeba delikatnie, że należy uważać, że nie zawsze można dotykać innych ludzi.
Nie dowiedziało się tego wszystkiego, choć była ku temu wspaniała okazja. Tę sytuację można było wykorzystać na naukę społecznych zachowań, na wartościową lekcję, trening umiejętności, zwłaszcza że za chwilę to dziecko trafi do żłobka lub przedszkola i będzie musiało radzić sobie bez mamy.

Co w zamian dostało? Komunikat, który przez chwilę nawet mnie zdezorientował. To nawet nie był jakiś zakaz, dziecko usłyszało dwukrotnie że UDERZY.. aż dziwię się że tego nie zrobiło.. no ale może moja mina go trochę odstraszyła…

 

Plac zabaw nr 2

 

Czteroletni chłopiec zaczepia mnie przy piaskownicy. Pokazuje mi swoją zabawę, którą przyniósł z domu, jest z niej bardzo dumny. Mijają kolejne minuty naszego placykowania z Helen, chłopiec denerwuje babcię zabraniem do tunelu olbrzymiej plastikowej taczki. Babcia straszy chłopca ochroniarzem, który „zaraz przyjdzie i nakrzyczy”. Zbieramy się do wyjścia, mówię babci i dziecku Do widzenia, macham rączką Helenki i powtarzamy naukę robienia „pa pa”. I wtedy babcia zaczyna zmuszać chłopca do odpowiedzi. No zrób pa pa! Chłopiec zaciska wargi i macha głową na nie. Wtedy kobieta mówi coś, co sprawia, że żałuję, że nie wymknęłam się po cichu. Słowa, po których robi mi się strasznie żal małego chłopca. Babcia mówi: Brzydki Jaś. Brzydki Jaś bo nie chce powiedzieć pa pa. A Jaś ma smutną i zawstydzoną minę, usta wciąż zaciśnięte. Wychodzę z placyku wściekła że wpadłam na pomysł żegnania się… lepiej było zwinąć się po angielsku..
Słowa mają moc
Dlaczego ta pani zamiast wytłumaczyć Jasiowi, ze tunel to nie miejsce na ogromną taczkę, zaczyna straszyć dziecko ochroniarzem? Dlaczego koniecznie chce go zmusić do pożegnania, a kiedy jej się to nie udaje, zaczyna obrażać dziecko?  Czy chce by jej wnuczek wyrósł na zakompleksionego i wystraszonego mężczyznę? Pewnie  nie, ale jej słowa nie wspierają, nie budują w chłopcu poczucia bezpieczeństwa i wartości.
Na koniec cytat z książki Duński przepis na szczęście:
Duńczycy wymagają od dzieci szacunku, ale szacunek ten jest obustronny. Trzeba go dawać, żeby otrzymywać. Zarządzanie strachem prowadzi do problemów, ponieważ nie promuje ono szacunku, lecz strach. Jest różnica pomiędzy stanowczością a terroryzowaniem. Przy tym drugim dziecko nie zawsze rozumie przyczynę, dla której nie powinno czegoś robić; chce tylko uniknąć uderzenia, czy skrzywdzenia. Nie umacnia to w nim poczucia prawdziwego „ja”. Prawdziwe „ja” odkrywa się dzięki zadawaniu pytań i zrozumieniu na czym polegają reguły i dlaczego istnieją, by je potem stosować i cenić.
Pozdrawiam,
Magda
Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).
Reklamy

7 thoughts on “Jak popsuć dzieci na placu zabaw.

    • Magdalena pisze:

      Powiem szczerze, że byłam w lekkim szoku po tym co usłyszałam i zobaczyłam- dopiero w domu myśli ułożyły się w odpowiedni komunikat, który należałoby z siebie wydusić. Niestety było juz trochę za późno.

      Polubienie

  1. Iza pisze:

    Bardzo ważne słowa – obustronny szacunek. Czasem dorośli zapominają, że mały człowiek to nadal człowiek. I tez należy mu się szacunek.
    A z drugiej strony… tak łatwo nam kogoś oceniać, a zapewne i nas niejeden mógłby podsumować w podobny sposób:)

    Polubienie

    • Magdalena pisze:

      Masz rację, ale ja nie chcę oceniać. Mam jednak w sobie dużą niezgodę na takie traktowanie dzieci, na brak refleksji nad tym jakimi słowami są karmione. I o tym piszę- wydaje mi się, że im więcej będziemy poruszać ten problem, tym większą mamy szanse na to, że świadomość społeczna w tym zakresie będzie wzrastać.

      Polubienie

  2. Agnieszka Jarosz pisze:

    I takich sytuacji można byłoby wymieniać jeszcze kilkanaście. Często rodzic zanim pomyśli to już robi czy mówi. Nie twierdzę,że mi się nie zdarzyło bo pewnie takie sytuacje też miały miejsce, ale przeważnie staram się z dzieckiem rozmawiać i mówić do niego językiem korzyści a nie kar

    Polubienie

  3. Martyna pisze:

    Tak… Miałam możliwość obserwować podobne zdarzenia. Pocieszające jest, że coraz więcej jest sytuacji, w których można uczyć się od rodziców/opiekunów mądrych i pięknych zachowań.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s