Mamo, jak ty dałaś radę?

Szła do studni po wodę, potrzebną by wyprać a właściwie wygotować pieluchy. W jednej ręce trzymała w beciku małą Ewę, w drugiej wiadro. Pod sercem niosła jeszcze jedno dzieciątko, nie było łatwo… To jeden z obrazków wspomnień, którymi podzieliła się ostatnio ze mną moja Babcia. Nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy by wypytać ją jak to było, gdy została mamą…

Od kiedy jest na świecie Helena częściej zdarza mi się  rozmawiać z nieznajomymi. Sąsiedzi w windzie już nie milczą po kurtuazyjnym „Dzień dobry” i dopytują „Jak się chowa?”, w parku czy na placu zawsze zabaw wywiązują się krótsze i dłuższe rozmowy ze stałymi elementami typu „A ile ma?” „A czy już  siedzi / staje / przesypia noce / bla bla bla?”. Czasami są to oczywiście ciocie-dobraRada, z którymi muszę podyskutować dlaczego NIE nałożę czapeczki, najczęściej jednak są to miłe kontakty. Już w czasie ciąży odczułam, że bycie mamą zbliża- pojawiają się spontaniczne  ( i czasem zbyt bezpośrednie) pytania, życzenia i pochwały. Macierzyństwo zbliża nie tylko do obcych ludzi, ale też do kobiet, które teoretycznie blisko było zawsze- do sióstr, mamy i babci. Po urodzeniu Helenki nasze relacje oplotła dodatkowa nić porozumienia. I choć jesteśmy różne i różnie wyglądały i wyglądają nasze matczyne historie, to właśnie teraz pojawiła się między nami nowa bliskość i nowe zrozumienie. Pojawiła się też ciekawość, zwłaszcza o to jak z byciem mamą radziła sobie moja Babcia. Ja mam mnóstwo książek, czasopism, w razie dylematu zerkam do internetu szukając porady. W kryzysowych momentach dzwonię i skajpuję z rodziną. Wychodzę do kawiarni gdzie Hela ma swoje ulubione zabawki, kupuję cudne książeczki… Babcia o macierzyństwie mówi „słodki ciężar” i choć mogę się trochę zgodzić z takim określeniem (nie tylko dlatego że Hela jest bardzo słodka i bardzo ciężka — ha ha sucharek taki) to wiem, że trudności które napotykała ona , a trudności z którymi ja się mierzę to dwa różne światy.

Nie ma wątpliwości, że mojej Babci było dużo ciężej niż jest teraz mi. Fizycznie (bez samochodu, pralki, zmywarki, pełnych sklepowych półek, prywatnej opieki medycznej i wielu większych i mniejszych udogodnień, które mamy teraz) i psychicznie. Jak to sama mówi, zanim zamieszkała z nimi jej mama, nikt nie pomagał jej opiekować się dziećmi. W świecie mojej Babci mężczyźni wracali z pracy o 15:00, to duża różnica w stosunku do tego, co dzieje się teraz. Mój mąż pracuje nierzadko do 19, czasem wraca przed 21. Jak się okazuje jednak chyba lepszy współczesny tato po 19:00 niż przychodzący dużo wcześniej ojciec lat 60tych. Kilkadziesiąt lat temu mężczyzna nie zajmował się dziećmi. Zmienianie pieluchy? Karmienie? Kąpiel? To była tylko i wyłącznie praca matki. Moja Babcia zawsze jest pod wrażeniem widząc dzisiejszych ojców, dla których opieka nad maleństwem jest czymś oczywistym.

Niektóre  obrazki z przeszłości mojej Babci wywołały we mnie hmmm… może nie przerażenie, ale coś bliskiego tej emocji- rozszerzanie diety półrocznego dziecka o bigos i grochówkę (babcia sama przyznała że chyba były to trochę zbyt ciężkostrawne dania) czy… palenie papierosów w czasie karmienia piersią…

Na szczęście nie wszystkie opowieści są smutne, jest tez sporo radosnych wspomnień- dużo wolnego czasu popołudniami i siadywanie na ławkach przed domem, chodzenie w soboty na liczne zabawy, potańcówki, bale maskowe w karnawale (dzieci zostawały pod opieką mojej prababci).  Wolniejsze tempo życia, dzieciaki godzinami przesiadujące na dworze, wymyślające przeróżne gry i zabawy. Jest w tych opowieściach dużo uroku!dsc3554.jpg

Moja Mama miała trochę lżej niż  Babcia. W opiekę nad nami włączał się Tato, miała pralkę (choć nie ominęło jej gotowanie pieluszek), a potem nawet zmywarkę. Nie miała natomiast pampersów, słoiczków (może i dobrze:), nie mówiąc już o olbrzymim wyborze ubranek i akcesoriów. Mam wrażenie, że biorąc pod uwagę materialny aspekt, ja muszę się wręcz opędzać od nachalnych producentów, wmawiających mi, że lepiej wychowam swoje dziecko ze śpiewającym w kilku językach pieskiem albo z inną „rewelacyjną” zabawką. Ta ilość produktów i informacji zewsząd jest przytłaczająca. I wieczny pośpiech, wieczny niedoczas. Nie jest różowo, nie jest idealnie. Moja rzeczywistość i moje macierzyństwo ma swoje trudności, dylematy i wyzwania, jednocześnie jestem pełna podziwu dla mojej Babci i Rodziców, że pomimo braku tylu środków, które są teraz oczywistością, wychowali swoje dzieci na szczęśliwych ludzi. Mam nadzieję, że i mi się uda. No i ciekawa jestem, czy Helena zapyta mnie kiedyś: „Mamo, jak ty dałaś radę bez…?”

_DSC3547.JPG

Pozdrawiam!

Magda

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

Reklamy

5 thoughts on “Mamo, jak ty dałaś radę?

  1. Anna -Szkolne inspiracje pisze:

    Na pewno każde pokolenie ma pewne udogodnienia, które ułatwiają prace domowe. Najważniejsze jednak to być razem z dzieckiem. Tego nie zastąpi ani pralka ani zmywarka. Kiedyś złe były papierosy przy karmieniu piersią, a teraz nieodłączny telefon w dłoni młodych matek. Idealnie nigdy nie będzie, ale warto się starać.

    Polubienie

  2. Mynio (@Mynionki) pisze:

    Ciekawe spostrzeżenia. Osobiście nie miałam tyle szczęścia by rozmawiać z dziadkami. Daleka jestem od określania komu łatwiej a komu trudniej ale są takie aspekty życia matek w których nie trudno określić jakie zadania i obowiązki są łatwiejsze ze względu na technologię chociażby.

    Polubienie

  3. Kate pisze:

    Każde pokolenie ma inne problemy. Wcześniejsze pokolenia może i miały gorzej ze względu na brak ułatwień typu pralki czy pampersy ale zazdroszczę im tego że nie czuły tego pędu do doskonałości jaki panuje teraz.

    Polubienie

  4. maluchwdomu1 pisze:

    Żałuję, że nie miałam okazji wypytać o takie rzeczy mojej babci. Kiedyś było inaczej – chciałoby się rzec. Mnie zadziwia to, że kiedyś nasi rodzice mieli czas na wszystko – dancing, spotkania ze znajomymi, a my w ciągłej gonitwie praca-dom-praca…

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s