Olej palmowy i maltodekstryna, czyli „cenne” składniki kaszki na dobranoc.

Zawsze sprawdzam etykietę zanim zakupię jakiś produkt do jedzenia. Niestety nie tylko produkty dla dorosłych, ale też te dedykowane dzieciom często nie zachwycają składem. Do napisania na  ten temat skłonił mnie tekst na jednym z poczytnych blogów, które i mi zdarza się co jakiś czas odwiedzać. Na blogu tym pojawił się tekst o kaszkach w diecie dziecka. Z tekstu można było się dowiedzieć głównie tego czym się różni kaszka mleczna od bezmlecznej oraz tego, że kaszka na dobranoc  dostarcza dziecku mnóstwo cennych składników odżywczych i jest źródłem substancji niezbędnych do prawidłowego rozwoju dziecka. Na końcu (a jakże!) znajdował się link do kaszki na dobranoc, która jest, zgodnie z tekstem, jest odżywcza i bogata we wszystkie potrzebne składniki.

Kliknęłam w link i moim oczom ukazała się kaszka mleczna Humana i podobny opis do tego z bloga- ‚ważne witaminy i składniki mineralne”; „właściwości sycące pełnoziarnistych zbóż” itd. Z kolejnych zakładek „cechy posiłku” i „wartości odżywcze” można było się tylko utwierdzić w przekonaniu, że to kaszka cud. Bez konserwantów a z trzynastoma witaminami! Bez cukru a z cennymi minerałami i w dodatku o aksamitnej konsystencji! Brakowało tylko jednego… Nigdzie nie było podanego składu. Ten znalazłam dopiero na stronie marketu, w którym można było zakupić kaszkę.

Skład: mleko następne (44%) [mleko odtłuszczone w proszku, oleje roślinne (sojowy, kokosowy, słonecznikowy, olej palmowy), emulgator: lecytyna sojowa, laktoza, witaminy (witamina C, niacyna, witamina E, kwas pantotenowy, ryboflawina, witamina B6, tiamina, witamina A, kwas foliowy, biotyna, witamina K, witamina D, witamina B12), dwufosforan żelazowy], mąka pszenna pełnoziarnista (16,2%), maltodekstryna, proszek bananowy (6%), mąka kukurydziana (4,6%), mąka ryżowa (3,6%), mąka owsiana (3,6%), mąka jęczmienna (3,6%), fruktooligosacharydy, serwatka w proszku, witaminy: witamina C, niacyna, witamina E, kwas pantotenowy, ryboflawina, witamina B6, tiamina, witamina A, kwas foliowy, biotyna, witamina K, witamina D, witamina B12, 100 gram zawiera 24 g świeżego banana.

Co mi się w tym składzie nie podoba?

olej palmowy- w trakcie procesu oczyszczania traci wszystkie wartości odżywcze, nie dostarcza niczego pożytecznego dla naszego organizmu. Jest wysoko kaloryczny, składa się głównie z nasyconych kwasów tłuszczowych. Nie brzmi jak coś czym warto karmić maluszka, już od 6 miesiąca życia…

olej słonecznikowy- to źródło wielonienasyconych kwasów tłuszczowych z rodziny omega 6. „Omega” brzmi nieźle? Nie do końca… W diecie Europejczyków tego kwasu jest aż za dużo, współcześnie mamy do czynienia z zachwianiem prawidłowej proporcji kwasów omega 3 do omega 6 . Kwasy tłuszczowe omega-6 spożywane w nadmiarze mogą prowadzić do miażdżycy, zmian zakrzepowych, zaburzeń pracy serca i układu krążenia… Nie, nie uważam, że olej słonecznikowy to samo zło, ale są lepsze, np. rzepakowy.

lecytyna sojowa- naturalny emulgator. Soja jest jedną z najczęściej modyfikowanych genetycznie roślin na świecie. Niestety, brakuje informacji jaka soja (GMO czy nie GMO) została dodana do kaszki.

maltodekstryna–  należy do grupy skrobi modyfikowanych. Posiada właściwości między innymi spulchniające, wiążące, sklejające, wypełniające. Charakteryzuje się  wysokim indeksem glikemicznym, powinny uważać na nią osoby z tendencją do tycia i chorzy na cukrzycę.

Gdybym sporządziła czarną listę najbardziej parszywych produktów dla dzieci ta kaszka pewnie nie znalazła by na niej swojego miejsca- skład mi się nie podoba, ale w porównaniu z innymi, gdzie znaleźć można sztuczne aromaty, cukier i inne szkodliwe cuda, wypada całkiem nieźle… Uważam jednak, że od produktów dla dzieci, zwłaszcza maluszków, należy wymagać składu idealnego, a ten taki nie jest. Nieodpowiednie tłuszcze, wysoki indeks glikemiczny plus szybki czas przygotowania sprawiają, ze mam wrażenie, że mówimy o fast foodzie a nie o posiłku dla niemowlaka.

Na koniec napiszę, że bardzo nie podoba mi się typ reklamy, który zastosował producent – wykorzystanie zaufania czytelników do autorki bloga (tekst niestety nie zawierał informacji, że ma charakter sponsorowany), oraz uśpienie ich czujności poprzez wypisanie wspaniałych „cech posiłku” a pominięcie całościowego składu produktu.

No i na sam sam koniec jeszcze dodam (by w smutku się nie rozstawać), że świat nie jest zły, a wiatr nie wieje zawsze w oczy i można znaleźć kaszki o prostym, czasami nawet super prostym (bo jednoskładnikowym) składzie. O tym następnym razem!

Pozdrawiam!

Magda

Reklamy

2 thoughts on “Olej palmowy i maltodekstryna, czyli „cenne” składniki kaszki na dobranoc.

  1. mamoza.com.pl pisze:

    Nie kupuję specjalnej żywności dla dzieci. W jednego powodu – ich skład dla dzieci odpowiedni nie jest. A że stosuję BLW, to chyba dlatego jestem bardziej świadomym rodzicem i nigdy nawet nie kupiłam słoiczka, herbatki czy kaszki dla dziecka. Z kasz używam głownie jaglanej, zdarza się też kasza manna.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s