A w domu terrorysta o słodkich oczach.

Taaak… usłyszałam to. W sumie to sama jestem sobie winna. Nie trzeba było opowiadać na lewo i prawo, że Helenka chce spać tylko na rękach, że nie da się odłożyć a spacer to męczarnia. Usłyszałam, że dzieci to mali terroryści o słodkich oczach.

„Daj jej popłakać, tak 10 minut, zobaczysz co się dalej stanie”; „Po prostu ją przyzwyczaiłaś”, „Musi się nauczyć cierpliwości”- jak to dobrze, że byłam w miarę odporna na tego rodzaju teksty… Jak to dobrze, że trafiłam na mądre książki i mądrych ludzi, którzy utwierdzili mnie w przekonaniu, że nie dzieje się nic wielkiego, po prostu Helenka jest dzieckiem o zwiększonych potrzebach. Nie zepsuję jej noszeniem, przytulaniem, kontaktem. Nie muszę Heleny niczego oduczać, trenować i czegoś jej zabierać. Moje zadanie to dobrze poznać swoje dziecko by odpowiedzieć na jej potrzeby, by dać jej poczucie bezpieczeństwa i miłości.

Nasza krótka historia

Rozmawiając z koleżankami, które też są mami miałam poczucie, że Helena potrzebuje wszystkiego więcej- więcej karmienia, interakcji, noszenia… więcej wszystkiego oprócz snu w nocy oczywiście. Bywały dni i było ich całkiem sporo, kiedy miałam wrażenie, że właściwie nie wstaję z kanapy- brzmi może trochę jak dobry relaks, ale z relaksem niestety nie miało to nic wspólnego. Na kanapie karmiłam, a Hela bardzo, bardzo długo jadła. Podczas jedzenia zasypiała, a jak po ok. godzinie budziła się,  natychmiast chciała znowu jeść. Wszelkie próby odłożenia podczas snu, czy po obudzeniu kończyły się strasznym płaczem. Karmienie-spanie-karmienie-spanie – tak mniej więcej wyglądał nasz dzień od jedenastej do około osiemnastej. Wszystko odbywało się na moich rękach oczywiście. Gdy odkładałam Helenkę zaczynał się straszny płacz. Odłożona Helena budziła się momentalnie, była niewyspana i rozdrażniona. Marudna, chciała od razu ssać, miała jednak pełny brzuszek, więc się przejadała, co prowadziło do kolejnych kłopotów. Czułam się zagubiona- z jednej strony chciałam odpowiedzieć na potrzeby Heleny, ale to oznaczało wielogodzinne maratony na kanapie, a to było trudne do wytrzymania.

Spacer to kolejny straszny punkt w planie naszego dnia. Jeśli brałam nieśpiącą na dwór, po pięciu minutach miałam gwarantowaną histerię. Mogłam śpiewać, bujać, zawieszać zawieszki- nic. Jeśli brałam śpiącą, to miałam 20-30 minut spaceru pod warunkiem, że otoczenie nie było za głośne / za ciche, nasza trasa nie charakteryzowała się  zbyt małymi / zbyt dużymi wertepami, no i że nierozsądnie nie zatrzymałam wózka nawet na sekundę lub (o zgrozo) nie zaszłam do sklepu.

Nocy wolę nie wspominać… Standardowo mieliśmy pobudki co 1-2 godziny, ale bywały nierzadko takie nocki, kiedy było to 30 minut. Problem odkładania nie ograniczał się tylko do drzemek dziennych, skuteczne odłożenie Heli do łóżeczka było niesamowitym wyczynem. Zdarzały się noce, kiedy Hela spała po kilka godzin na moich rękach…

Co nam nie pomogło?

  • SMOCZEK – Helenka miała olbrzymią potrzebę ssania, niestety nie zaakceptowała smoczka (choć wypróbowaliśmy kilka różnych typów)
  • OTULACZ – choć o magii tego wynalazku słyszałam wiele, nam nie pomógł- w tuliku czy bez Helenka spała równie krótko i niespokojnie.
  • TRENINGI – metody polegające na zostawienie dziecka samego sobie na kilka minut, dawanie mu możliwości „wypłakania się” u nas nie zadziałały, bo ich po prostu nie próbowaliśmy. Nie chcieliśmy narażać dziecka na taki stres- tego typu metody na pewno są skuteczne, ale cel nie uświęca środków.

Co nam pomogło?

  • CHUSTA – cudowny wynalazek! Mogę mieć Helenkę blisko  i w tym samym czasie mieć wolne ręce, wykonać jakieś drobne prace w domu, no i nie grozi mi już śmierć głodowa na kanapie 🙂 Chusta pomogła nam też w późniejszych miesiącach w ustaleniu w miarę stałej godziny zasypiania. Przedtem to była loteria. Choć my próbowaliśmy ustalić jedną porę, Hela zasypiała czasem o dwudziestej drugiej a czasem kicała pełna energii lub rozdrażnienia do pierwszej w nocy. Teraz, mniej więcej godzinę przed snem noszę Helenkę w chuście kółkowej i robię jakieś drobne sprzątanie lub wieszam pranie w tym samym czasie. Słuchamy kołysanek. Po kilkudziesięciu minutach Helenka jest wyciszona i gotowa do zasypiania.
  • SZUM – u nas sprawdził się nagrany dźwięk fal morskich. Pomagał wyciszyć się i zasnąć a potem zagłuszał niespodziewane, nagłe dźwięki, które momentalnie wybudzały Helenkę. Teraz korzystamy wieczorem z kołysanek, a miś szumiś włączany jest nad ranem przez krzątającego się przed wyjściem do pracy męża.
  • WSPÓLNE SPANIE – częste karmienia w nocy a potem usypianie, odkładanie do łóżeczka ( kilka podejść) maksymalnie godzina snu malucha i znowu karmienie. Doszło do tego, że nawet jak już udało odłożyć Helę do łóżeczka, ja nie mogłam spać bo się denerwowałam, że za kilkadziesiąt minut się obudzi.. Obłęd! Wspólne spanie nie zmniejszyło liczby karmień w nocy, ale zniknął problem usypiania i odkładania do łóżeczka. Wspólne spanie jest jedyną szansą na choć w części przespaną noc.
  • CZAS – po prostu mijał i w końcu problemy z niedojrzałym układem pokarmowym, które budziły Helę w nocy praktycznie zniknęły. Hela nabywa nowe umiejętności (wkładanie do buzi kciuka, chwycenie zabawki, raczkowanie itd.), które sprawiają, że jest bardziej niezależna. Pod koniec siódmego miesiąca usiadła i zamieniliśmy gondolkę na spacerówkę -wreszcie  pokochała spacery! Lubi wychodzić na dwór, potrafi zasnąć w wózku i spać w nim bardzo długo.

Co jeszcze jest ważne?

W S P A R C I E

  • FIZYCZNE- jako, że opieka nad Heleną wymagała bardzo częstego karmienia,a spacery to była prawdziwa męczarnia, nie za bardzo była możliwość by ktoś np. z rodziny wyręczył mnie i zabrał Helę na dwór. Moja mama, siostra a nawet mój młodszy brat przyjeżdżali i pomagali w ogarnięciu domu- gotowania, pieczenia i sprzątania. Jak dobre wróżki spełniali moje marzenia o czyściutkim mieszkaniu pachnącym drożdżówką 🙂 A gdy nikt nie mógł przyjechać a ja nie dawałam sobie rady ze sprzątaniem, po prostu wynajęliśmy panią, która w kilka godzin poradziła sobie z tym, z co frustrowało  mnie przez kilka tygodni…
  • PSYCHICZNE- kontakt z koleżanką perfekcjonistką z dziećmi idealnymi lepiej na jakiś czas zamrozić… Od takiej dowiesz się, że wszystko jest kwestią organizacji. No i że no wiesz.. trochę przyzwyczaiłaś swoje dziecko i to dlatego. A w ogóle to dzieci (w tym twoje) to terroryści, więc nie dawaj się tak łatwo… Szkoda nerwów i czasu- kto nie przerobił podobnych trudności, może mieć naprawdę ograniczone spojrzenie. Lepiej poszukać wsparcia u tych, co mają podobne doświadczenia. Okazuje się, że i z tobą, i dzieckiem wszystko jest okej. Po prostu czasem trzeba poszukać nowych rozwiązań, a czasem zacisnąć zęby i przeczekać- nic nie trwa wiecznie, bobas kiedyś będzie pięknym dorosłym człowiekiem, a my z łezką w oku wspominać będziemy dawne czasy :)))

Na koniec wszystkim rodzicom, którzy czują, że ich dzieci są bardzo wymagające z całego serca polecam Księgę Rodzicielstwa Bliskości Williama i Marthy Sears. Warto sięgnąć po książkę, zwłaszcza teraz, kiedy wokół Rodzicielstwa Bliskości krąży wiele mitów tworzonych przez przez fanatycznych wyznawców albo tych co coś tam słyszeli a resztę sobie dopowiedzieli. Dla mnie ta książka to prawdziwy balsam kojący wszystkie rozterki i wątpliwości dotyczące wychowania dziecka na tym pierwszym, najwcześniejszym etapie.

Pozdrawiam!

Magda

Reklamy

One thought on “A w domu terrorysta o słodkich oczach.

  1. Aga pisze:

    Jakbym czytała naszą historię… Pierwszy rok życia mojego Dziecka wspominam jako jeden wielki wrzask z przerwami na karmienie i noszenie. Tak trzymaj i nie dawaj się „życzliwym” radom i komentarzom, najważniejsze to zaufać własnej matczynej intuicji. Na pocieszenie dodam, że to mija. 🙂 Po skończeniu przez dziecko roku jest już o niebo lepiej. 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s