Niegrzeczne dzieci powinny siedzieć w worku.

Stacja Politechnika. Do naszego wagonu metra wchodzi mama z córką. Czterolatka łka i co jakiś czas słychać „daj”. Mama siada i bierze małą na kolana. Po chwili dziewczynka siada na podłodze, a płacz staje się głośniejszy. Przy kolejnej stacji zaczyna krzyczeć, wyrywa matce plecak i rzuca go na podłogę. Mama podnosi plecak i chowa. Jeśli pasażerowie myśleli, ze na poprzedniej stacji usłyszeli maksimum możliwości dziewczynki w zakresie wiercenia dziury w ich bębenkach, to zaczynają rozumieć, że była to tylko rozgrzewka. Dziewczynka wije się na podłodze, krzyczy, próbuję rzucać plecakiem.

Współczuję dziecku- dziewczynką targały ogromne emocje, których zapewne sama nie rozumiała. Widać jak bardzo ją to męczyło, jak bardzo nie umiała sobie poradzić z tym co się dzieje. Współczuję mamie- nie jest łatwo przeżywać taką sytuację, w dodatku na oczach tłumu. Twoje reakcje, słowa, opanowanie lub brak- wszystko obserwowane wprost lub ukradkiem przez innych pasażerów. Współczuję jeszcze jednej osobie- pani w bordowych oprawkach siedzącej tuż obok mamy czterolatki. Współczuję tej kobiecie głupoty i braku empatii.

Pani w okularach postanowiła przemówić do rozedrganego dziecka. Kiedy pociąg wyhamowywał, powiedziała:

Ja za chwilę wysiadam i cię zabiorę. Zabiorę Cię i wsadzę do worka, bo niegrzeczne dzieci powinny siedzieć w worku. 

Metro się zatrzymało, musiałam wyjść i nie wiem co się wydarzyło dalej. Przez dłuższą chwilę nie wierzyłam w to, co usłyszałam.  Co prawda nie pierwszy raz zetknęłam się z komunikatem tego typu. Jak byłam mała mój dziadek powiedział mi, że jak będę wystawiać język, to mi go obetnie. Pamiętam, że mu uwierzyłam i strasznie się bałam. Schowałam się pod kuchennym krzesłem. Dziadek był mocno zaskoczony całą sytuacją i próbował wszystko odkręcić żartem i wafelkiem „Kukuruku”  i chyba mu się w końcu udało :). Potem nieraz słyszałam jak dorośli próbowali zaradzić jakiemuś problemowi związanemu z ich dziećmi rzucając „Uspokój się bo  pan cię zabierze”, „Oj jesteś taki niegrzeczny, że chyba sobie pójdę i zostaniesz tu sam”.

s t r a s z n e

Jak to się dzieje, że dorosły wpada na pomysł, by „dokopać” dziecku- przestraszyć, wyśmiać, poniżyć? Albo inaczej- jak to się dzieje, że nie wpada na to, że może skrzywdzić dziecko takimi słowami?

Dziecko, które nie radzi sobie z sytuacją, swoją emocją tym bardziej potrzebuje  ogromnego wsparcia, poczucia bezpieczeństwa. Wymuszanie posłuszeństwa straszeniem może być bardzo skuteczne, niestety najprawdopodobniej pociągnie za sobą poważne konsekwencje. Lęki, kompleksy, brak umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach-  dziecko a potem nierzadko jeszcze dorosły będzie mierzyć się z nimi całymi latami.

Długo przeżywałam to, co zdarzyło się podczas naszej podróży metrem. Wiem, że gdyby nie fakt, że musiałam wysiąść, na pewno powiedziałabym coś tej kobiecie. Nadal zastanawiam się nad tym jakich konkretnie słów bym użyła. Zastanawiałam się też nad problemem zwracania uwagi cudzym dzieciom. Powróciłam do moim zdaniem bardzo dobrego tekstu Joanny Jaskółki z matka tylko jedna – naprawdę polecam! Tekst umocnił mnie w przekonaniu, że zwracanie uwagi dzieciom przez obce osoby nie musi być złe, może być nawet  pomocne dla mamy i dla dziecka. Trzeba tylko wiedzieć po co i jak. Nawet mając dobre chęci, można zranić, zwłaszcza w tak delikatnej, a przy tym pełnej emocji i napięcia sytuacji z jaką  miałam ostatnio do czynienia.

Ilustracje: When Sophie Gets Angry- Really, Really Angry…  autorstwa Molly Bang

Pozdrawiam!

Magda

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

Reklamy

5 thoughts on “Niegrzeczne dzieci powinny siedzieć w worku.

  1. naszebabelkowo pisze:

    Ja staram się nie zwracać uwagi cudzym dzieciom. Nawet w sytuacji kiedy jakieś dziecko nie zachowuje się odpowiednio – to raczej zwracam uwagę mamie, żeby swojego synka czy córkę nieco zdyscyplinowała. Sama też wolę, żeby ktoś obcy zwracał się do mnie, niż do mojego synka. A w sytuacji opisanej przez Ciebie pewnie po prostu w ogóle bym nie zareagowała – bo myślę, że i dziewczynka i jej mama były już wystarczająco skrępowane i zmęczone całą sytuacją.

    Lubię to

  2. Marlena pisze:

    Trudno mi się wypowiedzieć, gdy nie byłam obecna. A czy mama zwracała córce uwagę, ze nieodpowiednio się zachowuje? Jako obserwator nie zwróciłabym uwagi, aczkolwiek chyba bardziej współczułabym mamie. Ja na jej miejscu na pewno byłabym skrępowana i poddenerwowana taką sytuacją.

    Lubię to

  3. MamaKarolina pisze:

    Współczuję tej mamie, nie dość że jest w krepujacej sytuacji na oczach oceniającego ja tłumu, to jeszcze obca osoba straszy jej i tak zdenerwowane dziecko. Moim zdaniem nie powinno się wtrącać a już na pewno nie w taki sposób. Wiadomo, są sytuacje w których można a nawet powinno się zareagować czy zwrocic uwagę jednak moich zdaniem ta sytuacja do nich nie należała

    Lubię to

  4. Martyna pisze:

    Nie jestem pewna, czy zwróciłabym uwagę tej pani-Worek, pseudo-bohaterce z metra. Pewnie z bijącym sercem wycofałabym się, bo nie miałabym odwagi. A jeśli chodzi o nieświadomość dorosłych (bo nie chcę nazywać tego głupotą) to wciąż pamiętam powiedzonko z dzieciństwa „Jak będziesz niegrzeczna to Cię Cyganie zabiorą”. Naprawdę podejrzliwie patrzyłam potem na każdego człowieka narodowości Romskiej. Później pracując z dziećmi wiele razy doświadczyłam tego, jak dzieci DOSŁOWNIE traktują słowa dorosłych, dlatego unikam jak ognia nic niewnoszących powiedzonek w stylu ” Jak będziesz niegrzeczna to…”. W ogóle słowo grzeczny/niegrzeczny powinno być 10 razy przefiltrowane przez nasz wewnętrzny słownik zanim go użyjemy wobec dziecka.

    Lubię to

  5. Bogna | Zostałam psychologiem pisze:

    Jedyny efekt takiego straszenia dzieci, to nauka, że świat jest niebezpieczny a ludziom nie można ufać. To raczej niezbyt słuszna koncepcja. Inna kwestia, że w ogóle wtrącanie się w wychowanie cudzych pociech i cudze relacje rodzic-dziecko nie powinno mieć miejsca (oczywiście poza sytuacjami, gdy dziecku dzieje się krzywda).
    Nie wiem ile razy byłam świadkiem scen, kiedy mama lub tata mówili: „nie krzycz/bądź grzeczny/zachowuj się, bo ta pani cię zabierze”. Zawsze wtedy mam ochotę uśmiechnąć się do dziecka i zaprosić, żeby ze mną poszło. Ciekawa jestem reakcji rodziców i może kiedyś się na to odważę 🙂
    Pozdrawiam ciepło.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s