Jak (nie)wychować córkę 2

Różowo-fioletowe buty.

Mam takie wspomnienie. Jest zima, a ja mam jakieś 7 lat. Musiałam mieć co najmniej 7, bo już chodziłam do szkoły. Wybieramy się z mamą na zakupy, żeby kupić dla mnie kurtkę i buty. Jesteśmy w sklepie obuwniczym i moim oczom ukazują się C U D O W N E kozaczki. A cudowne są głównie z powodu swojego koloru – są różowo-fioletowe. Właśnie tak! Ze sztucznym futerkiem dookoła cholewki i lekko spiczastym noskiem.

Oczy mi zabłyszczały. Mamo, te! Aż się zatrzęsłam z obawy, że mama mogłaby odmówić. Nie odmówiła. Kupiłyśmy te kozaki. Najpiękniejsze buty, najwspanialsza mama! A potem jeszcze kupiłyśmy kurtkę. Nie uwierzycie!? Równie wspaniałą. W tej samej tonacji kolorystycznej, idealnie komponującą się z butami. To była najwspanialsza zima w moim życiu. Pamiętam, że moja młodsza kuzynka też była wtedy na zakupach. Dostała buty – ciepłe i wygodne. Z jej miny można było wywnioskować, że niekoniecznie takie chciała… Ale jej mama stwierdziła, że mają być przede wszystkim praktyczne. I tak się stało. Wróciły do domu z praktycznymi butami. Pewnie służyły dobrze.

Za to moje! Ach jakie ładne, jakie różowo-fioletowe! Wymarzone. I jaką miały świetną podeszwę do ślizgania się po zamarzniętym bajorku w drodze powrotnej ze szkoły. A gdy się ślizgałam to zrzucałam z siebie plecak. Zgadnijcie w jakim kolorze! Tak, dobrze typujecie. Fioletowo-różowy, nie inaczej.

pexels-photo-127968

I co powiecie? Gdyby moja mama postawiła wówczas na praktyczny fason czy kolor, który jej się bardziej widział to sytuacja mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Tak się jednak nie stało. Uległa mojej zachciance? A może postanowiła dać dobie spokój z tym praktycznym podejściem i zwyczajnie pozwolić mi na własną decyzję? Ze wszystkimi jej konsekwencjami!. Tego nie jestem pewna. Za to wiem, że z fioletów i odcieni różu wyrosłam szybko, a wspomnienie pozostało. Jedno z moich najmilszych z dzieciństwa.

Nie bądź władcą decyzji dziecka.

Jak ja postąpiłabym na miejscu mojej mamy? Nie wiem do końca. Wiem, że różowo fioletowa-kurtka i buty w tej samej kolorystyce trochę kłócą się z wizją odzienia, które widzę oczami wyobraźni na mojej 7-letniej córce. Ale tamto wspomnienie jest we mnie żywe i coś wiem na pewno. Kiedy moja córka podrośnie, chcę dać jej wybór. Tak po prostu, możliwość decydowania o sobie. Oczywiście rozsądnie. Bez radykalizmu. Pewnie, że zamierzam przedstawiać swoje racje! Jasne, że będę tłumaczyć i uczyć podejmowania rozsądnych działań. Ale nie zamierzam decydować za nią. Nie chcę być władcą jej decyzji.

Na razie w kwestii ubrań i zabawek jest łatwo. Lusia jest za mała, aby  mogła sama wybrać, wyjąć z szafy, a co dopiero włożyć coś na siebie. Stawiam sobie jednak za punkt honoru na przyszłość, aby mogła decydować o tym, co nosi, z kim się bawi, w co i czym. I coś czuję, że może nie być łatwo. Bo to brzydkie, bo niepraktyczne, bo kolor za jasny i się szybko pobrudzi… Dużo tego w moich wyobrażeniach. Co będzie jak w przedszkolu przyjdzie moda na brokatowe tiule w kolorze fuksji? Albo na zabawę lalkami typu Monster-High? Jak sobie z tym poradzę? Czy moje dziecko zrozumie moje rozsądne argumenty? Oby!

Mamy za sobą pierwsze doświadczenia z samodzielnym wyborem, np. jedzenia. Czasem nie jest łatwo, jednak póki co udaje się nam wypracować kompromis. Nieraz emocje we mnie wzbierają, ale… potem opadają.

Szanuj i akceptuj oznaki wolności.

Chcę nauczyć Łucję szacunku do innych ludzi, do ich wyborów. A jak to zrobić? Według mnie jedynie poprzez okazywanie jej tego samego. Chcę zatem szanować jej wybory i stwarzać ku temu okazje.

Niech zwieńczeniem rozważań o różowo-fioletowych butach i własnych wyborach będą słowa, które są mi bliskie i ważne z wielu powodów.

Nie można być wolnym, jeśli nie jest się samodzielnym. Zatem, aby dziecko zdobyło niezależność, jego aktywne oznaki wolności osobistej muszą być akceptowane od najwcześniejszego dzieciństwa.                                                         /Maria Montessori Odkrycie dziecka

Martyna

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

Reklamy

2 thoughts on “Jak (nie)wychować córkę 2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s