Pierwsze pulpeciki i… rwetes w ogrodzie!

Pulpeciki… Klopsiki…

Jak zwał tak zwał! Miałam swój pulpecikowy debiut w kuchni, a Luśka w związku z tym swój pulpecikowy debiut BLW. Wsuwała aż jej się uszy trzęsły. Sama też spróbowałam i klopsiki zwane  pulpecikami były bardzo smaczne. 😉  Ochoczo dzielę się więc naszym przepisem, który jest modyfikacją kilku receptur podpatrzonych na blogach o BLW. Moim zdaniem te delikatne pulpeciki są idealne na początek przygody z BLW. Kuleczki są miękkie, łagodne w smaku, a jednocześnie łatwo je chwycić w małą rączkę.

Składniki na ok. 18 pulpecików:

  • 220 g mielonego filetu z indyka
  • pół niewielkiej marchewki
  • mały korzeń pietruszki
  • 4 łyżeczki kaszy manny
  • surowe żółtko jaja
  • dodatkowo ok. 1-2 ziarenka ziela angielskiego i listek
  • woda (trochę więcej niż pół litra)

Przygotowanie

  1. Marchewkę i pietruszkę zetrzyj na tarce (ja starłam na grubych oczkach, ale w wielu przepisach BLW poleca się starcie na tych drobniutkich).
  2. W misce połącz mielone mięso ze startymi warzywami.
  3. W międzyczasie w garnku nastaw wodę, aby zdążyła się zagotować (możesz dodać ziarenka ziela angielskiego i listek laurowy, wg. uznania)
  4. Do powstałej mięsnej masy dodaj żółtko jaja i kaszę mannę.
  5. Wymieszaj wszytko rękami, aby składniki się połączyły.
  6. Formuj kulki wielkości orzecha włoskiego i odłóż je na talerz.
  7. Do gotującej wody wrzuć powstałe kuleczki i gotuj ok. 20 minut (ja gotowałam bez przykrycia).

Po lekkim przestudzeniu możesz podawać maluchowi (najlepiej do ręki, aby sam mógł zajadać i delektować się ich smakiem). Dobrym pomysłem jest podzielenie pulpecików na porcje i włożenie do zamrażarki na potem.

Smacznego! 🙂

 

A jeśli pulpeciki to mam tylko jedno skojarzenie. 😉 Findus!

Znacie tego gadatliwego kotka w zielonych portkach? Nie!? 😉 To koniecznie musicie poznać!  IMG_1565

To bohater książek Svena Nordqvista. Akcja Findusowych historii dzieje się na skandynawskiej prowincji, gdzie w drewnianym domu z drewutnią i kurnikiem mieszka staruszek Pettson z kotem Findusem. Choć otoczenie wydaje się dość przyziemne to bohaterowie przeżywają razem niezliczoną ilość przygód. Wszystko podprawione jest ogromną dawką dowcipu. Zarówno w tekstach, jak i na ilustracjach odnajdziecie wysublimowane poczucie humoru autora. Wciąż zastanawiam się, kogo bardziej rozśmieszają dialogi Pettsona i Findusa. Tych małych czytelników czy tych już dawno po osiemnastych urodzinach? 😉

O przygodach kota i staruszka możecie przeczytać w kilku książkach autorstwa Svena Nordqvista. Dzisiaj polecam Wam wiosenną opowieść pt. Rwetes w ogrodzie. Krótko mówiąc to historia o pracach w ogrodzie.

Ale nuda! – powiecie.

Nic z tych rzeczy! Czytając tę książkę uśmiejecie się po pachy. Historia zaczyna się tak:

To był piękny wiosenny poranek. Ptaki śpiewały na każdym krzewie, listki i źdźbła trawy rosły sobie, a małe stworzonka fruwały i pełzały, wykonując wszędzie swoją pracę tak, że powietrze pełne było delikatnych odgłosów brzęczenia, szelestu, śpiewu wszystkich żywych istot, które przebudziły się po zimie.

Staruszek Pettson stał w warzywniku, wpatrując się w grudkę ziemi, którą trzymał w ręce.

-Już czas – powiedział. – Dzisiaj możemy zasiać warzywa i posadzić ziemniaki.

Kot Findus biegał wkoło, strasząc chrząszcze.

-Jak to POSADZIĆ? – spytał.

-Posadzić w ziemi. Jeżeli włożymy do ziemi nasiona marchwi, to wyrosną tam marchewki. A z każdego ziemniaka, który posadzimy, wyrośnie pięć, dziesięć nowych ziemniaków.

Kot spojrzał na staruszka ze stanowczą miną.

I w głowie Findusa zakiełkowała myśl. Po co sadzić marchewki, ziemniaki i inne warzywa, za którymi nie przepada?! Przecież można zasadzić pulpecik! 🙂

image006

image003

Jak pomyślał, tak zrobił. O tym, co było dalej przeczytajcie sami. Nie zabraknie wesołych podskoków kotka, stonowanych tekstów Pettsona i dreszczyku emocji! Będą też nieobliczalne kury i równie nieprzewidywalne krowy.

image001

image017

Przygody o Findusie polecam dla dzieci powyżej 4 roku życia. A jeśli macie w domu malucha, który jest za mały na książki o Findusie z miękkimi papierowymi stronami to polecam Wam książeczkę całokartonową pt. Poznaj Pettsona i Findusa, o której wspominałam jakiś czas temu (klik).

Pozdrawiam wiosennie!🌸

Martyna

Jeśli spodobał ci się ten wpis, proszę, podziel się nim ze znajomymi, korzystając z poniższych przycisków i polub naszą stronę na facebooku, żeby być na bieżąco (klik).

Reklamy

5 thoughts on “Pierwsze pulpeciki i… rwetes w ogrodzie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s