Mamy lans- rzecz o modzie i złotych wózkach.

Skłamałabym gdybym napisała, że jest mi obojętne to jakie ubrania (krój, kolor, rodzaj materiału) nosi moje dziecko. Skłamałabym, gdybym napisała, że nieważne  jaki kolor ma wózek (choć akurat decydującym kryterium był u nas budżet a nie wygląd),  jaki wzór ma nasze nosidełko i  jakimi zabawkami się bawi moje dziecko. Mam swoje określone typy, lubię pewne rzeczy, patrzenie na mojego malucha otoczonego wybranymi kolorami, wzorami, teksturami daje mi mnóstwo dodatkowej radości. Myślę, że niewiele jest osób, którym jest to obojętne. Oczywiście jedni są bardziej do swoich upodobań przywiązani a inni mniej.

Nie szalejemy z zakupami, większość ciuszków Helenka odziedziczyła po starszych kuzynkach, sporą część kupiłam jej w second handach. Z tego całego dobrodziejstwa wybieram te, które mi się podobają i Hela nosi je właściwie non-stop. Gdyby ktoś mi ofiarował w zamian za nasze ulubione, ale mocno używane bodziaki cały karton nowych z Myszką Miki grzecznie bym podziękowała- wolę te nasze.

Różnym ludziom różne rzeczy się podobają, każdy ma swój styl. Będą ci, co szukają falbanek i ci którzy preferują boho hafty. Są minimaliści i ci co lubią na bogato. I nic mi do tego, fajnie, że jest możliwa taka różnorodność. Poruszyły mnie jednak ostatnio dwie opowieści Martyny związane z tematem wyboru rzeczy dla dzieci.

Sytuacja nr 1

Podobno modnie jest wyjść na spacer ze „złotym wózkiem”. Chodzi o spacerówki, tak zwane parasolki, które wyróżnia złoty kolor stelaża. W jednym z takich wózków pewna kobieta wiozła swoje dziecko. Maluch płakał i na pierwszy rzut oka było widać, że czuje się bardzo niekomfortowo. Był za mały i niegotowy na taki rodzaj wózka. Pojazd prezentował się bardzo elegancko, ale co z tego? Mały człowiek, dla którego wózek został kupiony, po prostu cierpiał.

Sytuacja nr 2

Rozdrażnione i łkające dziecko w sklepie. Na szyi piękny melanżowy komin. Piękny i wełniany- gryzący. Mama zdejmuje dziecku komin, ono się uspokaja. Po chwili komin ląduje z powrotem na szyi, dziecko płacze.

***

Każdy ma swoje upodobania, styl, może nosić się i swoje dziecko tak ja chce. Uważam jednak, że niepodważalnym ograniczeniem powinny być bezpieczeństwo, komfort a od pewnego momentu także zdanie dziecka. I jak się okazuje nie dla wszystkich niestety jest to takie oczywiste.

Magda

Reklamy

7 thoughts on “Mamy lans- rzecz o modzie i złotych wózkach.

    • Martyna pisze:

      Z tym „złotym wózkiem” to chodzi o takie spacerówki ze złotym stelażem (a może w kolorze miedzi?), które od jakiegoś czasu są modne tu i tam. W mojej dzielnicy jest mnóstwo rodziców, którzy wożą swoje dzieci właśnie w takich połyskujących cudach. I nie mam absolutnie nic przeciwko temu. Niech będzie modnie, stylowo i niech współgra z bransoletą zegarka. A co! 😉 Tylko niech będzie też zdrowo dla kręgosłupa maluszka, który w tym wózku jedzie.

      Lubię to

  1. naszebabelkowo pisze:

    Ja sporą część rzeczy dla siebie i synka kupuję w second handach – bo można dostać tam perełki wcale nie gorsze niż te designerskie ciuszki hand-made, które są teraz tak bardzo w modzie 🙂 Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, ze nie zawsze jest sens stroić dziecko, które za pięć minut wyjdzie przed dom i wskoczy do najgłębszej podwórkowej kałuży – więc przy domu nosimy się po prostu wygodnie i swobodnie, niekoniecznie wszystko musi do wszystkiego pasować 😉 Niestety też zauważyłam, że niektórzy rodzice przedkładają lans nad zdrowie i zadowolenie dziecka – czyżby był to kiepski sposób na dowartościowanie się?

    Lubię to

    • Martyna pisze:

      Secon-handy u nas rządzą! Wczoraj Magda zdradziła mi jedno z miejsc, które czasem odwiedza i wyszperałam tam nowiutką basebolówkę z motywem Gruffalo. Co prawda rozmiar na 2 lata, ale co tam! Luśka dorośnie 😉

      Lubię to

  2. Agata Pęksyk pisze:

    Ja sama preferuje strój raczej wygodny i odpowiedni do danej sytuacji. Tak tez ubieram moja córeczkę, tak aby jej było wygodne. Co z tego ze założę jej modna sukieneczkę jak będzie jej nie wygodnie. Dlatego chodzi w bodiakach i spodenkach, które w większości dostała po starszych dzieciach 🙂

    Lubię to

  3. Marlena pisze:

    Zgadzam się. Też byłam świadkiem podobnych sytuacji. Unas wiadomo przy zakupach trzymaliśmy się budrzetu. Jednak staraliśmy się kupować młodemu ładne ale przede wszystkim wygodne ubranka, aby nie krępowały ruchów.Ja też np.nie lubię nosić golfów bo czuję się tak jakbym była podduszana. Żadna siła nie zmusi mnie do noszenia golfów 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s