Wybór malucha- co cieszy półroczną Lusię

Tuż przed wigilią Bożego Narodzenia Lusia przekroczyła magiczną granicę. Skończyła pół roku. Jak to dumnie brzmi!

Większość aktywności, o których pisałam tutaj Lusia nadal bardzo lubi. Na topie są wciąż gryzaczki.

Maluch rośnie, rozwija się i nabywa nowe umiejętności, a co za tym idzie ma też nowe zainteresowania. Poniżej kilka ulubionych zajęć mojej córeczki oraz garść inspiracji z tym związanych.

Chwytanie

Lusia dobrze radzi sobie z chwytaniem, przekłada rzeczy z rączki do rączki. Nie podaję jej jednak dużych przedmiotów, które trudno umieścić w małej dłoni. Niepowodzenia powodują frustrację i niezadowolenie, a w tym wieku maluch i tak ma sporo wyzwań. Aby tego uniknąć i ułatwić córeczce manipulowanie przedmiotami wybieram dla niej te zachęcająco kolorowe z dużymi otworami np. taką dziurawą piłeczkę lub taką drewnianą grzechotkę.

Luśka dostała w prezencie małą piramidkę z kolorowymi obwarzankami do nakładania na pałąk. Choć na umiejętność składania piramidy w całość musi jeszcze poczekać, to kolorowe kółka doskonale nadają się do chwytania i przekładania z ręki do ręki.

Wstążeczki, sznureczki, wystające elementy

Metkowiec od Mom’s, który widać na zdjęciu był pierwszą zabawką, którą kupiliśmy Lusi. W pierwszych tygodniach życia najbardziej interesujące były dwie czarno-białe pluszowe wypustki. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Przede wszystkim Lusia zmieniła swoje zainteresowania. Teraz najbardziej ceni sobie wystające metki i wstążeczki, które doszyte są do zabawki. Stąd pojawił się pomysł na ulepszoną wersję gryzaka, o której pisałam tu. Oprócz tego ciekawe okazują się zwykłe metki z instrukcją prania lub troczki przy ubrankach. Metkowiec ma jeszcze małe lusterko, ale póki co nie zostało ono docenione przez moją córeczkę.

Oprócz metek i wstążeczek Lusia zaczęła zwracać uwagę na wystające elementy w książeczkach. Docenia „Bardzo głodną gąsienicę” Erica Carle’a, a motylki z „Ogrodu motyli” kuszą jej małe rączki do ciągnięcia. Nader ciekawy jest też kołnierz koszuli taty albo łańcuszek na jego szyi.

image011

Własne stópki

Dopiero na początku 6 miesiąca życia Lusia zaczęła żywiej interesować się swoimi stópkami. Aby zachęcić ją do ich chwytania porzuciłam swoje zamiłowanie do szarości i beżu i nałożyłam jej jaskrawo zielone skarpetki z grzechoczącą biedronką. I podziałało! Stopy są teraz niezwykle interesujące, a biedronka jeszcze bardziej. 🙂

Zainteresowanie elementami twarzy

Oboje z mężem zauważyliśmy, że Luśka od niedawna bardzo zainteresowała się wszelkimi szczegółami. O metkach i sznureczkach pisałam wyżej, ale to nie wszystko. Interesują ją też inne drobne elementy. Gdy trzymamy ją na rękach niezwykle przyciągają ją nasze twarze. Dotyka wystających części tj. chwyta za uszy, nos czy usta. Kuszą ją też kosmyki moich długich włosów. Muszę przyznać, że nie zawsze jest przy tym delikatna. Mimo to pozwalamy jej na dotykanie naszych twarzy i przy okazji nazywamy części ciała, np. „To jest nos taty”, „Chwyciłaś za moje ucho”. Oprócz naszych twarzy ciekawi ją także jej własne ciałko. Któregoś dnia zastanawiałam się dlaczego Lusia ma takie zaczerwienione ucho. Szybko znalazłam odpowiedź. 🙂 Niedługo potem zaobserwowałam jak dotyka i wręcz ciągnie się za nie intensywnie.

Zabawy na piłce gimnastycznej

Piłka sama w sobie stanowi obiekt zainteresowania Lusi. Jest duża, w kolorze fuksji, więc przyciąga wzrok i rączki. Jednak najwięcej dobrego można zdziałać wykorzystując ją do balansowania. Oprócz piłki potrzebne są dobre chęci i trochę wolnego czasu. 🙂

Ja kupiłam piłkę gimnastyczną ok. 5 miesiąca życia Łucji. W tym wieku zdrowo rozwijający się maluch stabilnie trzyma już główkę. U młodszych maluchów należy pamiętać o podtrzymywaniu głowy i szyi.

W czasie ćwiczeń kładę Lusię na piłce na brzuszku. Podtrzymuję jej boki, aby pozycja była stabilna. Łagodnie kołyszę ją do przodu i tyłu, potem wykonuję ruchy na boki oraz „kółeczka”. Delikatnie naciskam na plecki i wprawiam w piłkę w ruch (robię to naprawdę subtelnie). Kiedy jest w domu mój mąż, jedno z nas pokazuje Lusi zabawkę. To zachęca ją do wyciągania rączek. Kontrolujemy, aby robiła to naprzemiennie. Cała zabawa trwa około 2-3 minut, potem Lusia zaczyna się niecierpliwić. Można też położyć maluszka na pleckach i robić podobne ćwiczenia. A dopełnieniem zabawy może być relaksacyjny masaż, o którym więcej pisała Magda (klik).

Właściwością piłki jest to, że jest okrągła i chce się toczyć, a przez to staje się przedmiotem trudnym do ujarzmienia. To z kolei wyzwala aktywność całego ciała. Zabawy z piłką są doskonałą pomocą do ćwiczenia równowagi. Stabilne, płaskie podłoże ma wiele punktów podporu, co innego labilna piłka. Maluch leżąc na niej musi wytężyć się bardziej, aby utrzymać równowagę. Ponadto ćwiczenia z piłką poprawiają ogólną ruchomość i dostarczają bodźców czuciowo-ruchowych. Dziecko  doskonali koordynację i stabilizację ciała.

Gdybym dowiedziała się o dobroczynnych właściwościach piłki wcześniej, na pewno pojawiłaby się w naszym domu już kilka miesięcy temu. Przyjmuje się, że balansowanie na piłce to aktywność dla maluszków, które mają stosunkowo dobrze rozwiniętą kontrolę szyi. Często leżenie na brzuszku nie należy do ulubionych zajęć maluszków. Można zastąpić je ciekawszą zabawą na piłce.

Piłka gimnastyczna to przedmiot, który wykorzystuję codziennie również do innych czynności. Gdy córeczka jest niespokojna, siadam z nią na piłce i po prostu kołyszemy się razem. Taki ruch działa na nią uspokajająco, a przy okazji stymuluje układ przedsionkowy. Ważne, aby odpowiednio trzymać malucha, który jeszcze sam stabilnie nie siedzi. Piłka przydaje się też do usypiania córeczki. Lusia uwielbia zasypiać w moich ramionach, gdy jest kołysana. Siadam z nią na piłce i delikatnie wprawiam w ruch. Kołysanie w górę i w dół  oraz bliskość mamy to nasz sposób na zasypanie w kilka minut. 🙂

Na rynku dostępne są różne piłki gimnastyczne. Po pierwsze należy dobrać wielkość piłki do wzrostu osoby, która będzie na niej siedzieć (moja ma 55 cm średnicy). Dla bezpieczeństwa maluszka warto kupić taką z systemem ABS (anty-burst). Są też specjalne piłki rehabilitacyjne, np. takie z wypustkami, które dodatkowo stymulują dziecko sensorycznie. Zachęcam do zasięgnięcia porady fizjoterapeuty. To właśnie taka rozmowa była dla mnie inspiracją do rozpoczęcia przygody z piłką. Potem znalazłam kilka filmików na ten temat, np. ten. Więcej na temat dobroczynnych właściwości piłki w rozwoju niemowląt przeczytacie tu.

Śmieszne dźwięki

Łucja już jakiś czas temu ujawniła się ze swoim  donośnym śmiechem. Nigdy nie wiem, co tym razem ją rozbawi, bo rzadko zdarza się, że to samo na nią działa. Któregoś razu postanowiłam przy niej zdezynfekować piankową matę, na której leży i użyłam toy-sanitazer’a w spryskiwaczu. Przy okazji dla zabawy wydałam z siebie dźwięk psik-psik-psik! To połączenie okazało się rozbrajające. Śmiała się przez dobrych kilka minut, a ja razem z nią. Śmiech jest bardzo zaraźliwy!

Zabawa w A-KU-KU!

Jest jedna rzecz, która zwykle potrafi rozbawić Luśkę. To zabawa w A-KU-KU!, a właściwie u nas ta zabawa powinna nazywać się BU-BU-BU! Nie wiem czemu, ale właśnie to połączenie sylab oraz mama, która wychyla się nagle zza drzwi okazuje się bardzo zabawne. Gdy próbuje to robić tata nie jest już  tak śmiesznie. Widać Lusia  ma już swoje preferencje. 🙂

Martyna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s